Tym razem zawodnicy ze stolicy dolnego śląska ulegli dwukrotnie reprezentacji Łodzi. Sobotni mecz gospodarze zaczęli od mocnego uderzenia, na które wrocławianie nie znaleźli recepty, pierwsze punkty przyjezdnych wpadły dopiero przy stanie 10:0. Po pierwszej kwarcie wynik widniał 16:8 dla łodzian. W miarę upływu czasu przyjezdni coraz śmielej radzili sobie z atakami gospodarzy i sukcesywnie odrabiali straty. Wydawać by się mogło że 4 pkt przewagi to nie jest tak wiele i tylko kwestią czasu było kiedy wrocławianie wyjdą na prowadzenie. Jednak w trzeciej kwarcie coś się zacięło, zespół popełnił zbyt wiele błędów co odbiło się na końcowym wyniku
59:43. W niedzielne popołudnie odbył się drugi mecz, który na długo pozostanie w pamięci zawodników wrocławskich. Przez niemal całe spotkanie goście prowadzili grę utrzymując 7-9 punktową przewagą, zaczynając 4 kwartę przyjezdni prowadzili
39:32 , pełna dramaturgii ,ostrych spięć i agresywnej gry gospodarzy przyniosła im zamierzony cel, na 2 min przed końcem łodzianie doprowadzili do remisu
44:44, a ostatnie skuteczne akcje w ich wykonaniu dały im upragnione zwycięstwo
50:45. To było naprawdę dobre widowisko, które mogło się podobać. Jedyne zastrzeżenia kierowane były do pracy arbitrów tego dwumeczu, które pozostawiało wiele do życzenia. To pierwsze tak zacięte starcia wrocławian w tym sezonie, ale sądząc po postawie na pewno nie ostatnie.